dzień szakala
Granice między rzeczywistością a fikcją są tu bardzo cienkie. Fikcją jest oczywiście sam Szakal i wszystkie szczegóły jego misji, ale całą otoczkę łatwo uznać za nie tylko prawdopodobną, ale wręcz wziętą bezpośrednio z rzeczywistości. Na realizm przede wszystkim postawił znakomity amerykański reżyser Fred Zinnemann. Każdy szczegół akcji mimo że fikcyjny wygląda niesłychanie wiarygodnie. Zinneman nakręcił w istocie thriller paradokumentalny, który ktoś niewtajemniczony mógłby uznać za rekonstrukcję autentycznych wydarzeń. Dokumentalna, wyczulona na detal, fotografująca czasem rzeczy niepotrzebne kamera cały czas pozostaje chłodna, wydarzenia nie są niczym komentowane. Nie wiemy po co Szakal robi to, co robi, ostatnie szczegóły jego planu poznajemy dopiero w ostatniej scenie. Paradoksalnie, dzięki rezygnacji z tradycyjnej dla kina sensacyjnego efektownej inscenizacji, wyścig między terrorystą a policją ani na chwilę nie przestaje być emocjonujący. Nawet nie wiemy komu w tym wyścigu kibicować, bo postać Szakala obdarzona nieodgadnioną twarzą Edwarda Foxa i manierami angielskiego dżentelmena fascynuje w gruncie rzeczy bardziej niż jego bezbarwni policyjni adwersarze.
Opis dodany Friday 18th July 2008 » Kino dla wszystkich